AAA
Wzbudzały pożądanie...
Rage – Race po raz pierwszy w naszym mieście
Piatek, 16 lipca 2010r. (godz. 00:23)

Rage – Race w Starachowicach
Rage – Race w Starachowicach
fot. Gazeta Starachowicka

Tak ekskluzywnych samochodów i tylu pięknych kobiet w Starachowicach jeszcze nie było. W miniony czwartek ( 8 lipca) zjechały do nas prawdziwe motoryzacyjne sławy: legendarne Mustangi, osławione Ferrari i Porsche, 500-konne Aston Martin, szkockie Bentley’e, włoskie Maserati i wzbudzające pożądanie we wszystkich Lamborghini Gallardo.

Rage – Race w Starachowicach
Rage – Race w Starachowicach
fot. Gazeta Starachowicka
Rage – Race w Starachowicach
Rage – Race w Starachowicach
fot. Gazeta Starachowicka
Rage – Race w Starachowicach
Rage – Race w Starachowicach
fot. Gazeta Starachowicka
Rage – Race w Starachowicach
Rage – Race w Starachowicach
fot. Gazeta Starachowicka
Rage – Race w Starachowicach
Rage – Race w Starachowicach
fot. Gazeta Starachowicka

Wspaniała atmosfera tego niepowtarzalnego eventu ściągnęła do „Europy” prawdziwe tłumy. Było tyle atrakcji, że nikt nawet nie zauważył nieobecności zapowiadanych VIP – ów.


Pięćdziesiąt dwuosobowych ekip w ekskluzywnych sportowych autach zajechało w czwartek pod Hotel Europa. Byli to uczestnicy czwartego już Rage – Race, czyli największej imprezy lifestylowo – motoryzacyjnej w kraju, którzy dzień wcześniej wyruszyli ze Służewca w liczącą ponad półtora tysiąca kilometrów trasę do Kołobrzegu. Bo właśnie tam, podczas wielkiej sobotniej gali, miała się zakończyć ich wyprawa. Dlaczego na jeden ze swoich checkpointów wybrali właśnie Starachowice?

- Ze względu na Hotel Europa, który prowadzi Robert Wierucki. Jesteśmy bardzo zaprzyjaźnieni, dlatego lubimy przyjeżdżać w to miejsce – tłumaczył Maciej Kowalczyk, organizator tego eventu. – Dziś mamy ze sobą pięćdziesiąt załóg fenomenalnych samochodów. Są już Ferrari i Porsche. Będą też Corvette, Camaro, Lamborghini i inne, które wyjeżdżają właśnie z Ostrowca. Wczoraj byliśmy w Kazimierzu nad Wisłą, a dzisiaj jedziemy jeszcze do Tych, a później z imprezą do Katowic – zapowiadał.

Wyjątkowym, sportowym wozom towarzyszył niezwykły TIR w barwach Motointegrator.pl, czyli warsztatu samochodowego on-line - sponsora imprezy. Posłużył on jako zaplecze logistyczne organizatorom RR. W specjalnie przygotowanym ciągniku siodłowym Freightliner znajdował się punkt obsługi całej imprezy.

Nie żałują pieniędzy na auta

Za kółkiem luksusowych pojazdów, można było zobaczyć prawdziwych maniaków motoryzacji, dla których cena nie gra roli.

- Wśród uczestników są właściciele dużych firm i fabryk, osoby bardzo znane i szanowane, po których nikt nie spodziewałby się udziału w takiej imprezie - przyznał M. Kowalczyk. - Mamy na przykład człowieka, który przynajmniej raz w roku przemalowuje swojego mercedesa wartego ok. 600 tys. zł.

- Są to fanatycy, którzy chcą i mogą wydać na samochód 300, 500, a czasem i więcej tysięcy złotych – potwierdził Jerzy Nowak, PR Manager Rage – Race 2010, obok którego przejechało żółte Lamborghini.

Nie był to jednak jedyny okaz, prezentujący się na hotelowej płycie. Pojawiły się światowe sławy, jak Aston Martin, Mustang, sporo Ferarri, z czego trzy w barwach Martini, Lexusy, Subaru, Mercedesy, BMW czy Porsche. I choć każdy z nich kryje kilkaset koni pod maską, impreza nie była wyścigiem, jak przekonywał J. Nowak.

Zdaniem organizatorów, to raczej „podchody dla zmotoryzowanych”.

- Na każdym kroku przypominamy o przestrzeganiu przepisów – zapewniał Nowak.

Rage – Race, tak naprawdę łączy w sobie radość życia, sportową rywalizację i dobrą zabawę. Zawodnicy konkurują ze sobą przy okazji przeróżnych zadań w kilkudziesięciu miastach na trasie czyli w tzw. checkpointach. Na zalewie w Kraśniku czekały ich ćwiczenia sprawnościowe z udziałem skutera. W Sandomierzu musieli wykazać się wiedzą historyczną, zaś w Ostrowcu - umiejętnością jazdy na walcu, którym trzeba było wykonać slalom na czas.

W Starachowicach zapowiadało się smakowicie, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Uczestnicy musieli tym razem usmażyć naleśniki. Oceniano zarówno efekty smakowe jak i akrobatyczne. Bogato punktowano podwójny back-flip na patelni, a także smak ciasta i konsystencję. A zabawy przy tym było mnóstwo.

- Bo taki jest właśnie Rage - Race – przekonywał J. Nowak - trochę szalony, trochę podnoszący adrenalinę, ale przede wszystkim liczy się w nim dobra zabawa.

A tej z pewnością nie brakowało, podobnie jak podczas poprzednich odsłon.

Sukces wpisany w imprezę

- W trzech dotychczasowych edycjach Rage-Race mieliśmy przyjemność gościć około 300 zadowolonych uczestników i ponad 100 unikatowych samochodów. Mamy za sobą blisko 5500 przejechanych kilometrów, także dziesiątki zaskakujących, ciekawych i zabawnych zadań na trasie. Również w tym roku blisko 500 osób jest bezpośrednio zaangażowane w to przedsięwzięcie – mówił z dumą Maciej Kowalczyk.

– Wszędzie, gdzie się pojawiamy towarzyszy nam ogromne zainteresowanie widzów, piękne kobiety, wyśmienita zabawa, a także niezapomniane przeżycia i wielka przygoda. Każda edycja jest inna, każda ma swoją specyfikę. Zawsze staramy się, aby wszystko było jak najlepiej zorganizowane. W tym roku zgodnie z hasłem Rage-Race 2010 być jeszcze SZYBCIEJ, MOCNIEJ, WIĘCEJ! – dodał Kowalczyk.

I tak właśnie było w czwartek w Starachowicach. Dla wielu fanów motoryzacji będzie to niezapomniane przeżycie.

- Naprawdę wspaniała impreza – mówił z uznaniem Damian, który przez cały czas patrzył z zachwytem na żółte Lamborghini Gallardo.

- To jest samochód, o którym marzę – przyznał się GAZECIE. – Wiem o nim praktycznie wszystko. W rzeczywistości jest jeszcze piękniejszy.

Emocji było tyle, że nikt nawet nie zauważył nieobecności zapowiadanych VIP- ów. Wśród celebrytów biorących udział w tegorocznej imprezie znalazł się między innymi znany TVN – owski dziennikarz Vito Casetti, który usiadł za kierownicą jednego z trzech ognistoczerwonych rumaków Ferrari, wystawionych przez Martini. Także Michał Ligocki, mistrz Polski w snowboardzie.

A w Starachowicach miał się pojawić z nimi Jerzy Dziewulski, były dowódca jednostki antyterrorystycznej na lotnisku Warszawa – Okęcie i szef ochrony prezydenta A. Kwaśniewskiego, ale tym razem w innym wydaniu. W swojej niesamowitej Ultimie GTR, która kryje pod maską 800 koni i ma zaledwie 5 cm prześwitu, co sprawia, że może wjechać nie na każdą polską drogę.

Ale i bez nich mieszkańcy bawili się świetnie. Oby więcej takich imprez!

(An)

PRZECZYTAJ TAKZE:
piotrek1690 - 16-07-2010 07:54
Gallardo zrobiło wrażenie, śmiech na sali. Kierowca zamiast zaprezentować jak to cacko mruczy przejechał tak jak by miał test na spalanie. Dla mnie bynajmniej największe wrażenie zrobiło Camaro, którego kierowca nie zważając na to, że spali "20 litrów" paliwa pokazał jaką orkiestrą jest to kilkanaście kucy pod maską i prezentują [...]
Ja - 16-07-2010 07:11
hehe ciekawe jakby te laski przestały chodzić na solarkę i zmyły makijaż czy nadal były by takie pikne :):) Ale robiły wrażenie. Chociaż ja mogę znaleźć 10 ładniejszych od nich w Starachowicach bez problemu. Samochody fajne trochę głośne, lamborgini żółte zrobiło największe wow. Uczestnicy przyjechali coś tam zjedli i się zmyli [...]
ewciaikacperek - 16-07-2010 06:01
Nooo szczególnie tylu pięknych kobiet w Starachowicach nie było:D wnioskuje że w TST łatwiej będzie mi spotkać ekskluzywne auta a niżeli piękne kobietki... Gratki dla dziennikarza który zajął się Rage-Race w Starachowicach:)
REKLAMA