AAA
W straży "poleciały" już głowy
Zaczęły się cięcia w administracji
Poniedzialek, 04 lutego 2013r. (godz. 13:06)

Wbrew zapewnieniom radnych opozycji, że zwolnień w urzędzie nie będzie, pierwszych czterech strażników 22 stycznia br. otrzymało wypowiedzenia umów o pracę. I na tym nie koniec, bo pożegna się z nią więcej osób. Pieniędzy może zabraknąć na wszystko. W maju może nie być już na paliwo, nie mówiąc o szkoleniach, karmie dla psa etc.

Waldemar Jakubowski
Waldemar Jakubowski
fot. Gazeta Starachowicka

- Balansujemy już na granicy - przyznaje komendant Waldemar Jakubowski, który musiał w zeszłym tygodniu wręczyć pierwsze wypowiedzenia. Powód? Mniejsze o 200 tys. zł środki na bezpieczeństwo. To cena wniesionych przez radnych poprawek do tegorocznego budżetu miasta.


- Dzisiaj na moje biurko wpłynęły już cztery wypowiedzenia - powiedział GAZECIE we wtorek komendant. - Z uwagi na znaczne ograniczenia w budżecie, zwolnieni zostaną operatorzy monitoringu. Mają oni dwutygodniowy okres wypowiedzenia, 9 lutego zakończą więc pracę, a my stracimy cztery etaty.

Oznacza to mniej strażników w terenie, gdyż będą musieli zastąpić ich ci, którzy powinni być w mieście.

- Nie ma u nas pracowników biurowych. Wszelkie pisma, a było ich do tej pory około siedmiuset, piszę sam - mówi komendant. - Jeśli zwolnię kogoś z monitoringu, to będę go musiał zastąpić funkcjonariuszem. Skąd bym go nie wziął, to i tak spowoduje to cięcia w liczbie patroli. Musimy zabezpieczyć realizację zadań, które mają największy wpływ na bezpieczeństwo. Jeśli "zdjąłbym" dziś rewirowych, to nie miałby kto egzekwować przepisów, np. dotyczących odśnieżania chodników. Jeśli zlikwidowałbym patrol interwencyjny, to zostalibyśmy bez niego, na co nie mogę się zgodzić - mówi komendant.

Ograniczenia kadrowe dosięgły więc obsadę monitoringu. Zajmą się nim pracownicy, którzy prowadzili dotychczas postępowania, co będzie skutkować zmniejszeniem dotychczasowych ich działań.

- Muszę tak poprzesuwać funkcjonariuszy, żeby mieszkańcy jak najmniej to odczuli, choć z pewnością to zauważą. - Jeśli bowiem dodać do tego strażnika, który na początku stycznia odszedł z naszej jednostki do Wojsk Specjalnych, to liczba etatów zmniejszyła się już o pięć. Wkrótce będzie ich jeszcze mniej. W tej chwili sporządzane są informacje odnośnie dalszych wyliczeń. Pracę stracą kolejne dwie lub trzy osoby .

- Niewiele możemy już zrobić. Projekt budżetu na ten rok był już tak wyśrubowany, że na samym starcie zaplanowaliśmy niższe wydatki niż w zeszłym roku i to na każdym niemalże paragrafie - mówi komendant, pokazując wyliczenia.

Faktycznie, na całkowite utrzymanie psa służbowego (wyżywienie i opieka weterynaryjna) w ub. roku zaplanowano 3600 zł, w bieżącym jedynie 2400 zł. Koszty utrzymania monitoringu wyliczono na 38 tys. zł, z czego większość stanowią stałe opłaty, jak częstotliwość (6 tys. zł), czy energia (5 tys. zł). Szesnaście kamer stoi na słupach. Każda pobiera energię, podobnie jak stacje pośrednie. Jeśli pobierze jej więcej, lub jeśli będą podwyżki, pieniędzy może nie wystarczyć.

- Za bieżącą konserwację urządzeń trzeba będzie zapłacić firmie około 16 tys. zł. Nie do przewidzenia są dla nas zdarzenia losowe, na które wpływu nie mamy, i wynikające z nich konsekwencje, tj. koszty napraw usterek, za które płacić musimy z własnego budżetu - mówi komendant. - A taka sytuacja miała już miejsce w ubiegłym roku, gdy podczas ulewy piorun uszkodził stację przekaźnikową monitoringu na dachu jednego z wieżowców. Nie można też zapominać, że kilka miesięcy temu doszła nam jeszcze jedna, mobilna kamera, z abonamentem, który należy płacić.

Na podróże służbowe zabezpieczono "całe" 400 zł, których praktycznie już nie ma, bo dwóch strażników pojechało na bezpłatne - wymagane zaleceniami pokontrolnymi - szkolenia. I mimo że straż pokryła wyłącznie koszty przejazdu, to i tak pochłonęło to większość jej środków, a przecież jest to dopiero początek roku...

Na szkolenie załogi w roku 2012 przeznaczono 3,5 tys. zł, teraz będzie jedynie 500 zł. Braknie środków na konieczne kwartalne szkolenia i sprawdziany psa służbowego, którym musi być poddawany z uwagi na to, że jest środkiem przymusu bezpośredniego. Zakup materiałów, wyposażenia oraz paliwa, na które jeszcze rok temu przewidziano kwotę około 41 tys. zł, w br. musi się zmieścić w kwocie niespełna 10 tys. zł. Zbyt mało zaplanowano też na naprawy pojazdów. Wcześniej było to 3,5 tys. zł, aktualnie zaledwie 500 zł.

W porównaniu do roku zeszłego, planowano niewielki wzrost wynagrodzeń, o ok. 10 tys. zł, by z tych właśnie pieniędzy pokryć także koszty umundurowania, czy dodatkowe służby w godzinach nocnych.

- Część osób nabyła dodatek stażowy, inne podwyższyły kwalifikacje, dzięki czemu jesteśmy chyba jedną z najlepiej wykształconych jednostek w Polsce. Były też jednorazowe nagrody za wzorowo pełnioną służbę oraz umiejętność podejmowania decyzji w trudnych sytuacjach, jak w przypadku funkcjonariuszy, którzy na placu zabaw zatrzymali osoby, zajmujące się rozprowadzaniem narkotyków, lub po godzinach reagowali widząc chuligańskie napaści. Nie były to duże sumy, czasem 100 innym razem 200 czy 300 zł - mówi komendant.

- Wprowadziliśmy III zmianę, pojawiły się więc godziny nocne, co również spowodowało nieznaczny wzrost kosztów.

- Kokosów tutaj nie zarabiamy - mówi jeden z funkcjonariuszy, pokazując nam "pasek" za grudzień.1604,65 zł - tyle wziął łącznie z dodatkiem za pracę w nocy, weekendy, święta i w Sylwestra. Choć oczywiście przyznaje, że zarobki są różne. Niektórzy dostają więcej, inni mniej. Czterech już wkrótce nie będzie brać pensji w ogóle, bo zostaną bez pracy.

- Jeśli zwlekałbym z tą decyzją - mówi o zwolnieniach komendant - to koszty narastałyby jeszcze bardziej z każdym kolejnym dniem, co w konsekwencji mogłoby doprowadzić do zwolnienia nie ośmiu, ale dwunastu osób. W chwili obecnej żegnam się z bardzo dobrymi pracownikami, dla których nie mam pieniędzy na pensje.

Zaczynam tracić fachowców z ogromnym doświadczeniem, które można zdobyć tylko pracując w formacjach mundurowych. A są stanowiska, gdzie jest ono naprawdę ważne. Nie wyobrażam sobie, żeby operatorem monitoringu został ktoś "prosto z ulicy", bez doświadczenia. Jest to praca bardzo odpowiedzialna.

Dla mnie utrata tych ludzi, to osobista porażka. Nie wiem, czy mam to traktować, jako ocenę pracy naszej jednostki, która w ubiegłym roku, po raz pierwszy od początku istnienia, została wyróżniona jako najlepsza w województwie (podczas kontroli wojewody i audytu zewnętrznego), a w konkursie Patrol Roku funkcjonariusze naszej jednostki zajęli drugie miejsce.

Odkąd zostałem komendantem - uruchomiłem służby niedzielne i nocne. Zmieniłem tak regulamin, by zabezpieczyć całodobowe patrole. Choć nie przybyło mi ani jednego etatu, staliśmy się bardziej skuteczni i widoczni w mieście. Naszym priorytetem jest i zawsze będzie bezpieczeństwo mieszkańców. Wszelkie inne sprawy odchodzą na dalszy plan. Dlatego dopóki wystarczy mi sił i środków, służby będą realizowane. Ale to, co się stało - mówił o cięciach - spowoduje duże ograniczenia.

Według finansowych prognoz, pieniędzy na zakup paliwa wystarczy nam tylko na jeden kwartał i to przy ograniczonej eksploatacji, a co dalej? Patrole piesze są wystawiane, ale w wielu sytuacjach ważna jest szybkość reakcji. Bez samochodu nic nie zdziałamy. Może sytuacja się jeszcze zmieni, ale w chwili obecnej pięciu etatów już nie mam. A co będzie dalej, tego naprawdę nie wiem...

(An)

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

PRZECZYTAJ TAKZE:
Prober - 05-02-2013 11:27
Kiedy metropolia jest bogata, może sobie fundować straż miejską pod potrzeby bezpiecznego funkcjonowania bogatych obywateli. Kiedy jest biednie , straż miejska nie może być przechowalnią etatów na potrzeby wyborcze jaśnie panującego. Sama biedna nie jest w stanie cokolwiek zrobić, chyba że szukać dziur w drodze.
oklasky - 05-02-2013 07:28
zgadzam się z przedmówcą, strażników przenieść do policji i mamy jednego komendanta mniej
elkawwa - 05-02-2013 06:18
W ogóle powinni likwidować SM, a pieniądze zaoszczędzone na SM przekazać policji na dodatkowe piesze patrole , która jest wiele skuteczniejsza niż SM.
REKLAMA