AAA
Nie przeżył kąpieli
Tragiczny finał alkoholowej libacji
Wtorek, 21 lipca 2009r. (godz. 20:34)

Zwłoki 31 – letniego mieszkańca gminy Brody, który dzień wcześniej kąpał się w „Oczku”, po 55 minutach poszukiwań wyłowili z zalewu strażacy. Zaginięcie mężczyzny zgłosił w piątek jego szwagier, który przypuszczał, że mogło dojść do tragedii. Pewności jednak nie miał, bo podobnie jak dwaj pozostali uczestnicy kąpieli, pamiętał z niej niewiele, poza tym że wszyscy pili. Ale nie wodę, a wódkę...

fot. Gazeta Starachowicka
Nastepna wiadomosc:
ť 400 osób na bruk

Poprzednia wiadomosc:
ť Wielka włóczęga Pauliny

Poszukiwania mężczyzny rozpoczęto tuż po południu. Z rana na komisariacie policji zjawił się jego szwagier, który zgłosił zaginięcie. Opowiedział o wieczornej kąpieli i małej imprezie, jaką zorganizowali sobie wspólnie z kolegami.


- Najpierw mężczyźni bawili się w domu, a ok. godz. 21.00 postanowili przenieść się nad zalew – relacjonuje Kamil Tokarski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. – Trójka z nich by się ochłodzić weszła do wody. Ale, jak twierdzili świadkowie, na brzeg wyszło tylko dwóch mężczyzn. Nie wiadomo co stało się z trzecim.

Towarzystwo rozeszło się do domów. Dopiero nad ranem jeden z nich zauważył nieobecność szwagra. Podobno już wcześniej nie wracał do domu, ale tym razem zostawił w samochodzie ubrania, które przeleżały tam całą noc. Trudno, żeby mężczyzna paradował w majtkach po mieście. Cały czas policja opierała się jednak na relacji jednego mężczyzny, bo pozostali nie wytrzeźwieli na tyle by można ich przesłuchać.

- Na razie nie możemy się również skontaktować z rodziną 31 – latka – mówił już w trakcie poszukiwań K. Tokarski.

Mimo niepewnych informacji, postanowiono sprawdzić zalew. Strażacy z sekcji ratownictwa wodnego starachowickiej komendy, dowodzeni przez kierownika robót podwodnych z Komendy Wojewódzkiej PSP rozpoczęli akcję. Dwóch z nich przemierzało brzegi zalewu, a płetwonurek metodą wahadłową sprawdzał dno zbiornika.

Po 55. minutach natrafił na ciało. Zwłoki znajdowały się na głębokości 2 metrów, w odległości ok. 5 metrów od brzegu. Na miejsce wezwano prokuratora i biegłego. Śledztwo wykaże co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy i jak doszło do tragedii.

(An)

REKLAMA